Recenzja słuchawek Klipsch Reference On Ear R6 i R6i

Uznani producenci sprzętu audio coraz częściej wykorzystują swoją ugruntowaną pozycję na rynku do wypuszczania serii przeznaczonych także dla użytkowników o mniej zasobnych portfelach. Dołączył do nich Klipsch, który sukcesywnie poszerza swoją ofertę słuchawek z półki konsumenckiej. Nauszne modele Reference R6 i R6i przystępny cenowo, lekki i przenośny sprzęt (wersja „i” współpracuje z urządzeniami firmy Apple).

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 KHz
Konstrukcja: nauszne, zamknięte
Przetwornik: 40 mm Dynamiczne
Czułość: 32 Ohm
Impedancja: 110 dB
Gwarancja:
1 rok
Waga: 160.3

Konstrukcja Klipsch Reference On Ear R6

Słuchawki Klipsch są zapakowane w karton, który kolorystyką nawiązuje do słynnych membran montowanych w kolumnach tego producenta. Miedziany kolor pojawia się tu w formie delikatnego paska ożywiającego czarną tekturę. Wewnątrz znajdują się słuchawki umieszczone w pokrowcu i wyprofilowanym stelażu. Dołączony woreczek wykonano z cienkiej, czarnej tkaniny z nadrukowanym logotypem producenta. Etui jest zaciągane na plastikowy stoper, typowy dla odzieży sportowej. Z zewnątrz wygląda całkiem elegancko, od wewnątrz miejscami krzywe szwy i niezbyt starannie przycięty materiał robią średnie wrażenie. Do pokrowca wsuwa się słuchawki rozłożone na płasko (R6 nie da się złożyć np. poprzez zagięcie muszli ku środkowi pałąka).

Model wykonano głównie z matowego plastiku, metalowy jest wysuwany element opaski pałąka oraz umieszczone na kopułach nakładki w kolorze głębokiej czerni, gdzie połyskują: srebrne logo producenta i delikatne obwódki w tym samym kolorze. Pałąk jest wąski, ale wystarcza, by ciężar słuchawek był nieodczuwalny. W środkowej części wyściełano go dość grubą warstwą gąbki i skóropodobnego materiału. Z tego samego tworzywa wykonano poduszki – grube i miękkie, dobrze układające się na uchu. Znów, podobnie jak w przypadku pokrowca, diabeł tkwi w szczegółach. Trochę razi brak dokładności w poprowadzeniu szwów, zebraniu nadmiaru tkaniny. Otulina pałką jest zszyta krzywo, co nie zmienia komfortu użytkowania ani wytrzymałość połączenia, ale też nie wpływa dobrze na pozytywny odbiór całości projektu. .

Po założeniu na głowę, słuchawki są prawie nieodczuwalne. Ich waga, rozłożenie ciężaru i niezbyt obszerne gabaryty sprawiają, że nie ma mowy o opasce opinającej głowę niczym hełm czy zmęczeniu spowodowanym kilkugodzinnym używaniem R6.

Przewód ogumowano z rozsądkiem, warstwa jest na tyle solidna, żeby nie trzeba było obawiać się o szybkie uszkodzenie kabla a jednocześnie wystarczająco cienka, by słuchawki nie straciły przenośnego charakteru – pozostały lekkie i wygodne. Przewód nie jest odłączany, poprowadzono go do obu kopuł, spiltter i prosty wtyk wzmocniono dodatkową porcją gumy. Osobom, które preferują umiejscowienie przewodu po jednej stronie, może trochę przeszkadzać rozwidlony kabel. Mało praktyczny jest także brak możliwości odłączania go przed schowaniem sprzętu. W przypadku urządzeń typu smartfony, przenośne odtwarzacze, lepiej sprawdza się także kątowy – a nie prosty – wtyk.

Na przewodzie R6i umieszczono sterownik pozwalający obsługiwać odtwarzacz, odbierać telefon/kończyć rozmowy (na marginesie warto dodać, że wersja współpracująca z iOS jest sporo droższa od podstawowej). Działa bez problemu, choć guziki trzeba przycisnąć solidnie żeby zadziałały, ale z biegiem czasu prawdopodobnie trochę się wyrobią.

Odsłuch

Ze słuchawkami znanych, topowych marek jest trochę tak, że oczekuje się od nich więcej, niż od innych producentów. Trzeba jednak pamiętać, że po sprzęcie za kilkaset złotych nie można się spodziewać takich samych wrażeń, jakie serwują audiofilskie produkty z tym samym logo. Jak wypadają konsumenckie realizacje Klipscha? Bardzo przyzwoicie. R6 i R6i zostały zaprojektowane z myślą o użytkownikach, którzy nie rozstają się z ulubioną muzyką i szukają sprzętu, który uatrakcyjni czas spędzany w środkach komunikacji lub podczas pracy. I te warunki R6 z pewnością spełnią. Są to słuchawki o rozrywkowym profilu, z wyraźnie basową kolorystyką, która ucieszy miłośników bogatych wrażeń w zakresie niskich tonów. Tym bardziej, że te schodzą dość nisko i realizują pełnię brzmień nowoczesnych produkcji elektronicznych, dają też solidną podstawę dla gitary basowej a wokalom zapewniają ciepłe, pełne tło. Użytkownicy, którzy skłaniają się ku bardziej naturalnemu brzmieniu uznają taką porcję basu za zbyt dużą i męczącą, bo nie daje ona odpocząć i decyduje o kolorystyce całości. Działalność pozostałych częstotliwości rozgrywa się niejako w cieniu basu co nie znaczy, że średnica i góra są przez niego całkowicie zdominowane. Wokale są czytelne a jednocześnie delikatnie wchłonięte przez co nie ma co liczyć na bardzo bliski, intymny kontakt z głosem. Wysokie tony są gładkie, wyrównane, bez znacząco rozbudowanej detaliczności, nieco wycofane, ale wciąż zaznaczające swoją obecność na tyle stabilnie, że nie czuć zamulenia całości. Jeśli lubi się jasną, wielowarstwową górę pełną szczegółów, wybrzmiewających blach, R6 nie będą dobrym wyborem. Dość ciemne brzmienie przytępia pazur ostrej, punkrockowej estetyce, która staje się mniej jazgotliwa i poddaje się ciepłu oferowanemu przez niskie tony. To dobrze wpływa na zbyt wybijające się wysokie tony, ale potrafi zbyt mocno zmatowić fakturę, która sama jest już dość ciemna.

Scena nie jest bardzo szeroka, to poprawna stereofonia bez fajerwerków, trochę słabiej wypada głębia. Przestrzeń wydaje się masywna i osadzona, stosunek wysokich i niskich tonów powoduje, że nie ma tu lekkości i dużej ilości powietrza, co niekoniecznie musi być interpretowane jako wada. Wielu osobom nasycenie i ciężar przyniesie dużo satysfakcji. Tym bardziej, że miejskie hałasy mają tendencję do odchudzania dźwięku a ilość basu proponowana przez R6 sprawia, że żaden hałaśliwy autobus albo odgłosy ulicy nie pozbawią słuchacza przyjemności ze słuchania niskich tonów. 

Ocena czyli krytyka AudioKrytyka

 

zalety

+ lekkie i wygodne
+ ciepłe, pełne brzmienie

Wady

– niestaranne wykończenie
– przewód przymocowany na stałe
– miękki pokrowiec, brak przejściówki na jack 6.3 mm

ocena Klipsch On Ear Reference