Recenzja Kolumn STX Electrino 150 i 250

Electrino 150 i 250 to kolumny, które polski producent STX Soundstation zaprezentował po raz pierwszy na jesieni 2015 roku, pierwszy ze wspomnianych modeli wyposażono w system dwudrożny a drugi w trójdrożny bass reflex. Doskonały stosunek jakości do ceny szybko stał się znakiem rozpoznawczym firmy, nie inaczej jest w przypadku tej serii – zadbano tu zarówno o estetyczne wykończenie sprzętu jak i staranny dobór komponentów.

Konstrukcja STX Electrino 150 i 250

W obu przypadkach użytkownicy mogą wybierać wśród kilku wersji kolorystycznych obudowy (wenge, orzech jasny, orzech, czarny, dąb bielony, biały) więc niezależnie od wystroju wnętrza, bez problemu dobierze się wykończenie, które odpowiada indywidualnym gustom. W każdej opcji front i tył wykończono na czarno. Okleiny robią dobre wrażenie, faktura drewna oraz pochylone obudowy nadają kolumnom szlachetny wygląd. Nie szczędzono czasu na rzetelne dopracowanie szczegółów, elementy sklejone są dokładnie, nie widać żadnych niedociągnięć. Podłogowe kolumny wyposażono w podstawki z kolcami zakończonymi tak, żeby nie uszkodzić powierzchni, na której zostaną one ustawione, maskownice dołączone do sprzętu są montowane na bolce.

Electrino 150 zaplanowano do niedużych pomieszczeń, dlatego dobrze sprawdzą się one w przypadku osób, które mają do dyspozycji mały lub średniej wielkości pokój. Użytkownikom szukających sprzętu do nieco większych przestrzeni, dedykowano trójdrożne 250. Producent postawił sobie za zadanie przede wszystkim wykreowanie możliwie naturalnego przekazu, cała konstrukcja opracowana jest tak, by minimalizować zniekształcenia (stąd pochylenie obudowy i zbliżenie centrum akustycznego głośników).

Warto wspomnieć, że producent zapewnia dokładny opis i specyfikację techniczną oferowanego sprzętu. Na stronie internetowej STX widnieją informacje o komponentach zastosowanych w konstrukcji serii, można tu obejrzeć przekrój kolumny czy rysunki głośników. Zamieszczono także instrukcję obsługi (do pobrania, w pliku pdf), gdzie użytkownicy znajdą porady dotyczące prawidłowego ustawienia kolumn i sposobu ich podłączania. To miła odmiana, bo wiele firm ogranicza się do częstowania klientów kilkoma sloganami i zapewnieniami, że ich produkty to oczywiście najlepszy wybór. Jeśli ktoś jest zainteresowany aspektami technicznymi a oględziny nowego sprzętu zwykle zaczyna od odkręcania śrubek i oglądania wnętrzności, z pewnością doceni te szczegółowe wiadomości.

Jednak większość użytkowników szukających niedrogich, domowych kolumn, zaciekawi przede wszystkim praktyka, czyli to, jak Electrino grają (odsłuch został przeprowadzony w pokoju zaadaptowanym akustycznie).

Odsłuch

Bas w Electrino 150 łączy w sobie punktowość, klarowność i ciepłe, pełne brzmienie. Z jednej strony, jest na tyle szybki, by jego obraz pozostawał czytelny w różnych gatunkach muzycznych, z drugiej, oferuje angażującą, dynamiczną i wyraźnie obecną podstawę, która nie ucieka i nie irytuje niedostatkiem niskich tonów. Nowoczesne produkcje zabrzmiały z mocą, ale jednocześnie słuchacz nie jest zalewany falą basu, który wymyka się spod kontroli. Niskie tony dobrze trzymają się wyznaczonego im miejsca i stanowią solidny fundament dla pozostałych składowych. Na albumach Michała Foxa Króla (Fox Box, Fox) bas trzyma się swojego miejsca, nie rozlewa się, tracąc kontur.

W przypadku 250 basowe partie są bardziej mięsiste, ale nadal z właściwym punktem i kontrolą. Płyty Jamiroquai – z wyeksponowaną sekcją rytmiczną – zabrzmiały energetycznie, absorbując uwagę. Przy czym niskie tony także tu nie wykazują tendencji do dominacji nad całością, więc nie należy się obawiać męczącego pulsowania, które szybko zniechęca do wielogodzinnych odsłuchów. Przejrzystość struktury zapewnia realizację złożonych muzycznych faktur, utwory Dream Theater, Meshuggah i Animals As Leaders nie traciły czytelności nawet w gęstwinie ciężkich gitar i szybkich przebiegów.

STX Electrino 150 sprawdzają się także w całkiem odmiennej stylistyce: fortepian Krzysztofa Herdzina na płycie Capacity został podany właściwie, ze zróżnicowaną dynamiką i typową dla tego instrumentu wielością barw: od surowej, ostrej po subtelną, delikatną. Brzmienie kontrabasu jest pełne, ciepłe i – co najważniejsze – naturalne. Kolumny nie mają tendencji do sztucznego podpompowania niskiego pomruku basu. Kameralny charakter trio dopełnia rozbudowana perkusja – Electrino realizują sporo detali (m.in. zróżnicowane wybrzmienia blach), ale jednocześnie góra nie jest bardzo absorbująca i wyeksponowana, brzmi gładko, miękko, jest uładzona i stabilna, bez ostrych konturów, nieprzyjemnych wybić.

Na płytach progrockowego zespołu Riverside precyzyjnie odezwały się unisona basu i gitary a przestrzenne klawiszowe pady mają tu wystarczająco dużo przestrzeni, żeby zbudować muzyczne plany. Przekaz jest przy tym dobrze spojony, ciepły i nasycony. Kolumny z serii Electrino poradziły sobie i z kameralnymi składami, oszczędnymi fakturami i z rozbudowanymi realizacjami (co prawda muzyka symfoniczna ciekawiej i pełniej zabrzmiała na 250). I choć chwilami w obu przypadkach nieco brakowało miejsca, by przed oczami słuchacza rozpostarła się wielkoobsadowa orkiestra w całej swej złożoności (zarówno wertykalnej, jak i horyzontalnej), to stereofonia dobrze spełnia swoje zadanie, poprawnie oddaje źródła pozorne i pozwala bez trudu śledzić realizatorskie zamysły.

Zgodnie z rzetelną zapowiedzią producenta, seria Electrino nie ma ambicji, by zapewniać słuchaczom moc dźwiękowych fajerwerków i nadmiernie stymulować ucho wyeksponowanym basem czy rozbudowaną detalicznością wysokich tonów. Dostarcza za konsekwentnie prowadzone, naturalne i uniwersalne brzmienie, co w połączeniu z jakością wykonania kolumn i ich niezwykle atrakcyjną ceną, czyni z STX Electrino sprzęt, obok którego nie warto przechodzić obojętnie.

zalety

+ wyważony bas

+ świetny stosunek jakości do ceny
+ atrakcyjne wzornictwo, duży wybór wersji kolorystycznych

Wady

– braki w zakresie sceny

ocena stxelektrino

 

Serdeczne podziękowania dla sklepu AVstore.pl za udostępnienie sprzętu do recenzji