Recenzja wzmacniacza słuchawkowego AUNE B1

B1 to przenośny wzmacniacz słuchawkowy firmy Aune. I choć samo opakowanie – skromny, czarny kartonik z logo producenta – nie rzuca się w oczy, to po jego otwarciu trudno oderwać wzrok od tego, co znajduje się w środku.

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 20 kHz (+/- 0,15 dB)
Rekomendowana impedancja słuchawek: 16-300 Ohm
THD: < 0.0008% @ 1 kHz
SNR: > > 124 dB
Przesłuch międzykanałowy: < 110 dB @ 1 kHz
Czas pracy:
do 10 godzin
Rozmiar: 65 x 110 x 18 mm
Waga: 230 g

Konstrukcja Aune B1

Przedni B1 panel wygląda bardzo ciekawie. Znajdują się tu dwa otwory zabezpieczone grubą, przezroczystą szybką, uchylające rąbka tajemnicy co do wnętrzności urządzenia. W tym miejscu zamontowano także diody, które sygnalizują, czy każdy z kanałów pracuje prawidłowo. Na górze, oprócz wspomnianych „wizjerów” umieszczono sporo (jak na standardy sprzętu audio) napisów i oznaczeń, które wprowadzają trochę bałaganu, bo oprócz logotypu producenta znajduje się tu informacja o kraju pochodzenia produktu (Chiny), adres strony internetowej Aune i ikony dotyczące sposobu utylizacji sprzętu.

Dobrą alternatywę dla typowych, silikonowych nóżek stanowi, naklejona od spodu, warstwa sztucznej, lekko chropowatej skóry, dzięki czemu urządzenie stabilnie trzyma się blatu podczas używania go jako sprzętu stacjonarnego. Nie ślizga się także po smartfonie, kiedy to składa się go z nim w tzw. kanapkę.

Potencjometr umieszczony na wąskiej, przedniej ściance nie jest super wygodny w obsłudze, zwłaszcza, gdy podłączone są słuchawki i kabel. Jego zwężający się ku górze kształt sprawia, że trochę wyślizguje się z ręki. Najwygodniej przytrzymywać go na skraju obudowy. Choć nie wystaje poza jej obrys, jest w tym miejscu najszerszy, o karbowanej strukturze.

Na bokach urządzenia znajdują się przełączniki: gain, natężenia prądu, włącznik/wyłącznik a po drugiej stronie dioda informująca o stanie baterii. Ostatnia ze ścianek kryje gniazdo microUSB.

Aluminiowa obudowa jest bardzo gruba i solidna, co daje pewność, że używanie B1 poza domem nie zakończy się przykrą niespodzianką, kiedy sprzęt przypadkowo wyślizgnie się z ręki. Jakość wykończenia modelu warta jest podkreślenia – firma Aune postawiła poprzeczkę bardzo wysoko – nie ma żadnych niedoróbek, każdy szczegół dopracowano niezwykle starannie. Jest jednak i druga strona medalu. Masywne „opakowanie” sprawia, że B1 robi się ciężki a tym samym mało poręczny. W połączeniu ze smartfonem czy odtwarzaczem tworzy solidny bagaż, który trudno swobodnie nosić w kieszeni podczas spacerów. Znakomicie sprawdza się za to wszędzie tam, gdzie nie trzeba się z nim nieustannie przemieszczać. To dobry pomysł na dopełnienie komputera podczas podróży pociągiem, samolotem czy godzin spędzanych w pokojach hotelowych.

Odsłuch

B1 należy do typu urządzeń, które doceni tylko pewna grupa odbiorców. Skąd ten wniosek? Wzmacniacz nie przejmuje dowodzenia nad brzmieniem, delikatnie je wygładza i moderuje, ale jest daleki od narzucania mu swojej wizji słuchanej muzyki. Brzmi to jak rekomendacja, trzeba jednak pamiętać, że dla części użytkowników dobry sprzęt znacząco wpływa na jakość odsłuchu a w tym przypadku zmiany są dość subtelne. B1 zachowuje się trochę jak ghostwriter, edytuje i dokonuje redakcji, ale niemal niezauważalnie. Tym samym pozostawia szerokie pole do popisu słuchawkom. Jeśli te nie mają nic do zaoferowania, model tego nie zatuszuje.

Bas w obecności B1 jest bardziej czytelny, punktowy i precyzyjny, lepiej kontrolowany. Mniej zbity a jednocześnie stabilny – nie gubi się ani nie wybija – dający mocną i skoncentrowaną podstawę dla pozostałych składowych. Jeśli ktoś oczekuje od wzmacniacza wyraźnego wyeksponowania dołu, propozycja Aune raczej go zawiedzie. Jednak warto dać B1 szansę nawet, gdy jest się fanem mocnego, basowego uderzenia, bo to doświadczenie przemyślanego, sensownie poprowadzonego, pełnego zakresu. Średnie tony są muzykalne i przyjemne w odbiorze. Urządzenie nie wpływa na tembr głosu i pozwala rozwinąć się każdej barwie. Nie ma nierówności, kanciastej struktury ani, z drugiej strony, nadmiernej ingerencji – tendencji do wygładzania i ujednolicania średnicy. Jest przejrzyście i swobodnie, co dobrze uzupełnia wyrównana góra. Tu również nie pojawią się nieprzyjemne niespodzianki w postaci sybilantów, jaskrawych akcentów.

Równie satysfakcjonująco wypada scena: przestrzennie, dość głęboko i wielowymiarowo, jak na urządzenie przenośne, lepiej niż dobrze. W połączeniu z naturalnością przekazu, całość chwilami pozwala zapomnieć, że ma się do czynienia z niewielkim, przenośnym sprzętem. Wzmacniacz jest angażujący i muzykalny, ale jednocześnie bliski neutralnej, wiernej charakterystyce. To czyni z B1 znakomitą propozycję dla osób, które chciałyby poszerzyć swój zestaw o przenośny sprzęt o walorach zbliżonych do urządzeń stacjonarnych. Propozycja Aune może bowiem konkurować z niejednym modelem tego typu.

zalety

+ atrakcyjny, ciekawy design

+ staranne wykończenie
+ solidna budowa
+ antypoślizgowe wykończenie sztuczną skórą
+ wierny, neutralny przekaz
+ uniwersalny

Wady

– ubogie wyposażenie
– sprzęt dla odbiorców, szukających dodatkowej porcji mocy a nie znaczącej korekty brzmienia.

ocena bitopus11