fbpx

Recenzja słuchawek Audio-Technica ATH M30X

W ramach odświeżania popularnych produktów, Audio-Technica wprowadziła do swojej oferty odmienione wersje słuchawek z serii „M” proponując klientom cztery nowe – oznaczone symbolem „x”. Jest w czym wybierać, użytkownicy, którzy cenią sobie brzmienie japońskiej firmy mają do dyspozycji – w zależności od budżetu przeznaczanego na sprzęt – modele różniące się akcesoriami i ceną. Między modelami występują także pewne różnice w zakresie charakterystyki, ale cała seria posiada wyraźny, wspólny rys brzmieniowy. Dlatego kolejne „iksy” należy traktować jako warianty a nie odmienne produkty. Im wyższy model, tym więcej przestrzeni i wrażeń, ale o tym za chwilę.

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 15 – 22 000 Hz
Konstrukcja: wokółuszna, zamknięta
Przetworniki: dynamiczne 40 mm z magnesem neodymowym
Czułość: 96 dB
Impedancja: 47 Ohm
Waga: 220 g bez kabla
Przewód: 3,0m prosty
Maks. moc wejściowa: 1300 mW / 1kHz

Budowa M30X

ATH-M30x prezentują się bardzo podobnie do niższego modelu M20x. Wykonane z czarnego, matowego plastiku nie posiadają żadnych zdobień oprócz srebrnego, wypukłego logo Audio-Technica umieszczonego na kopułkach.

Porównanie danych technicznych M20x i M30x nie pozostawia wątpliwości, że pozostajemy w ramach tej samej serii, gdzie każdy wyższy model ma do zaoferowania coś więcej niż poprzedni, ale wciąż nawiązuje do jednego projektu. W obu wersjach zastosowano przetworniki 40 mm z neodymami a impedancja wynosi 47 omów. Pasmo przenoszenia różni się w niewielkim stopniu, dla ATH-M30x jest nieco szersze w górze (15-22 000 Hz).

Istotną zmianą w zakresie konstrukcji jest możliwość złożenia słuchawek – do wewnątrz pałąka, dzięki czemu transport i przechowywanie stają się znacznie łatwiejsze. Dodatkowo do kompletu użytkownik otrzymuje etui (czarny, sznurowany, skóropodobny woreczek z wytłoczonym logo producenta) oraz wkręcaną przejściówkę 6.3 mm. Audio-Technica opisuje ten model jako sprzęt do użytku studyjnego – monitoringu, zastosowań mikserskich oraz sesji nagraniowych w plenerze. To ostatnie ma ułatwić mobilność, której brakuje niższym ATH-M20x (nie są one składane, w zestawie brak pokrowca). Przenośne zastosowanie z pewnością byłoby przyjemniejsze, gdyby kabel był odłączany i – w zależności od okoliczności – dawał się wymienić na krótszy. W ATH-M30x zamocowano go jednak na stałe po lewej stronie przez co grubo ogumowany i dość ciężki przewód może zawadzać na przykład podczas pracy przy komputerze.

Producent przewidział taką ewentualność dla kolejnych w serii – ATH-M40x – tu otrzymujemy pełną gamę akcesoriów, włącznie z dwoma kablami. Jeśli planuje się używanie słuchawek w zmiennych warunkach, warto pomyśleć o zwiększeniu budżetu i wybór modelu stojącego oczko wyżej.

Poduszki M30x są grube i zapewniają dobrą separację. Przyjemnie okalają ucho a eliptyczny kształt sprawia, że nie są one tak masywne jak wokółuszne modele o okrągłej formie. Dość mocno przylegają do głowy, choć są mniej ścisłe niż M20x. W obu modelach gąbka wykończona skóropodobnym materiałem jest dość twarda i trzeba dać jej chwilę na dopasowanie. Dlatego jeśli preferuje się duże, miękkie poduszki, w które głowa niemal się zapada, warto pomyśleć o innych modelach z oferty Audio-Technica, na przykład ATH-T400.

Pałąk jest solidny, szeroki, grubo wyściełany i wygodny. Nie powoduje nieprzyjemnego ucisku. Wysuwana, metalowa wkładka wzmacnia konstrukcję i pozwala na płynną i precyzyjną regulację wielkości opaski (brak oznaczenia stopnia rozwarcia na pałąku). Łączenia, zawiasy umożliwiające składanie sprzętu również uzupełniono metalowymi elementami, więc ruch w tym zakresie nie naraża go na przypadkowe uszkodzenia.

Odsłuch:

ATH-M30x grają podobnie do dwudziestek, choć podczas odsłuchu zauważalne są też pewne zmiany. Od razu trzeba dodać, że zdecydowanie na plus. Przede wszystkim jest tu więcej powietrza i miejsca na ekspozycję detali, słuchawki są też jaśniejsze a scena nieco szersza. Nie są to jednak – wbrew sugestii producenta – słuchawki, które proponują analityczny odsłuch. Ich charakterystyka nie jest może stricte rozrywkowa, ale też nie monitorowa.

Bas jest mniej obecny niż w M20x, przez co zyskuje na klarowności i punkcie. Jest poprawny i wyraźnie zarysowany, choć miłośnicy mocy w tym zakresie raczej nie będą usatysfakcjonowani. Tym bardziej, że nie schodzi on zbyt nisko, jest lekko zmatowiony, bez powalającej głębi, która wciska w fotel. To charakterystyka odpowiednia dla tych, którzy ponad intensywne doznania masy dźwięku przedkładają równą i przewidywalną obecność basu połączoną z dobrą separacją i selektywnością. Średnica zapewnia wokalom klarowność, jest dość nośna i oferuje bliższy kontakt z głosem niż ATH-M20x. Delikatnie wyeksponowany środek powoduje niekiedy jazgot przy dużym zagęszczeniu partii gitarowych, wówczas słuchawki potrafią zabrzmieć hałaśliwie. Góra – wyprowadzona nieco dalej niż w niższym modelu – dodaje jasności, której dotąd zdecydowanie brakowało. Nie jest to różnica na tyle duża, żeby drastycznie zmienić charakterystykę wysokich tonów, ale jednak poprawia ona ich jakość, wprowadza więcej szczegółów, pozytywnie wpływa na odbiór całości brzmienia. Brakuje tu co prawda świetlistości – pojawia się chropowatość – ale w tym przedziale cenowym jest naprawdę przyzwoicie.

Muzyka synthpop/electro to zdecydowani faworyci modelu. Jest moc, separacja i na tyle zbalansowany bas, że nie zalewa on słuchacza masą mulącego dźwięku. Elektroniczna perkusja brzmi dynamicznie, wyraziście, bez zamazanej stopy, syntezatorowe partie basu również cechuje stosowna separacja. Nieco gorzej ATH-M30x radzą sobie z gatunkami z przewagą instrumentów akustycznych, brakuje im powietrza i szerokości żeby np. smyczki czy fortepian wybrzmiały pełnią swoich możliwości, podobne kłopoty pojawiają się przy mocno zagęszczonej fakturze.

Na marginesie trzeba podkreślić, że przyjemność odsłuchu jest w tym przypadku bardzo zależna od plików, którymi się dysponuje. Sięgnięcie po mp3 miernej jakości obnaży słabe punkty ATH-M30x a poziom satysfakcji będzie dość nikły. Warto mieć tę świadomość i wybierać jak najlepsze formaty, bo choć istnieją słuchawki, które lepiej radzą sobie z nieciekawym źródłem, testowany model raczej do nich nie należy.

Galeria


Ocena czyli krytyka AudioKrytyka

zalety

+ stosunek jakości do ceny

+ wygoda użytkowania

+ klarowne brzmienie z dobrą separacją

Wady

– brak możliwości wymiany kabla

– nieco oddalone, niekiedy przytłumione brzmienie

ocena Audio-Technica M30X