fbpx

Recenzja słuchawek dokanałowych Brainwavz M1

Do kolekcji dousznych modeli firmy Brainwavz dołączyły dwa kolejne, M1 i Pro Alpha. Po raz kolejny chińskiemu producentowi udaje się osiągnąć optymalny kompromis między ceną a jakością. Obie propozycje nieznacznie się różnią a każda z nich stanowi godny uwagi produkt z przedziału cenowego, gdzie zwykle trudno o przyzwoity dźwięk wsparty porządnym wykonaniem.

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 20 – 20 000 Hz
Konstrukcja: dokanałowa
Przetworniki: dynamiczne 10,7 mm
Czułość: 110 dB
Impedancja: 32 Ohm
Przewód: 130 cm
Wtyk: 3,5 mm Jack

Budowa M1

Wizualna oprawa Brainwavz M1 jest bardzo oszczędna, użytkownik otrzymuje czarne słuchawki, które na pierwszy rzut oka wydają się nawet nieco oldschoolowe w zakresie designu. Wykończone na czarno, z plastikowymi kopułkami, szarymi oznaczeniami stron i srebrną obwódką nie zapowiadają brzmieniowych fajerwerków. Trzeba się dopatrywać oznaczeń L/R, są niewielkie i słabo widoczne, przydałoby się zróżnicowanie kolorystyczne stron albo białe litery. Do kompletu dołączono bardzo porządne, sztywne etui zamykane na zamek błyskawiczny. Atrakcyjne wizualnie i praktyczne, bo w środku znajdują się także dwie siateczkowe kieszonki na akcesoria: plastikowy klips, rzep do spięcia kabla, trzy komplety silikonowych tipsów i pianki Comly (firma Brainwavz kontynuuje swoją dobrą tradycję wyposażania niedrogich produktów w zestaw przydatnych akcesoriów). Producent nie wyposażył modelu w pilota, osobom preferującym sprzęt umożliwiający swobodne sterowanie odtwarzaczem z poziomu słuchawek, będzie tego przydatnego drobiazgu brakować.

Kabel jest bardzo sztywny, dzięki czemu niemal w ogóle się nie plącze – co często jest zmorą użytkowników słuchawek dousznych – ale też nie pozwala na swobodne prowadzenie go według upodobań. Do okiełznania przewodu zdecydowanie przydaje się klips. Kształt kopułek i sposób połączenia ich z kablem pozwala na swobodne poprowadzenie sprzętu z przodu lub z tyłu głowy, można się również pokusić o wygięcie przewodu – tu przydaje się jego sztywność – i okalanie nim ucha od góry. Pytanie, na ile łączenie kabla z kopułką wytrzyma liczne eksperymenty z odkształcaniem, po wstępnych oględzinach i użytkowaniu M1 w terenie w różnych ustawieniach, spojenia wydają się solidne i niezbyt wrażliwe na modyfikacje, ale pewnie dopiero długie użytkowanie pozwoli rozwiać (lub potwierdzić) wątpliwości.

Na marginesie warto wspomnieć, że słuchawki bardzo dobrze sprawdziły się jako sprzęt biegowy. Lekkie, trzymające się ucha, z dobrą porcją basu. Innymi słowy wszystko, czego trzeba podczas długich treningów. Plastikowa klamra daje możliwość wygodnego przypięcia kabla, słuchawki poprowadzone pod bluzą, na plecach nie wykręcały się ani nie ciągnęły. W połączeniu z piankami Comply zapewniły też zaskakująco dobrą izolację od otoczenia. Na tyle skuteczną, że poruszanie się w ruchu ulicznym było pozbawione hałaśliwego towarzystwa samochodów. Pewnie ze względów bezpieczeństwa należałoby jednak użyć silikonowych tipsów i wpuścić nieco dźwięków miasta, jeśli jednak biega się po parku lub leśnych ścieżkach, nie pozostaje nic innego jak cieszyć się z muzycznych wrażeń. Oczywiście do takiego użytkowania brakuje paru drobiazgów, zwłaszcza pilota umożliwiającego wybieranie utworów z listy bez konieczności wyjmowania odtwarzacza, więc jeśli szuka się sprzętu stricte biegowego i ma się do dyspozycji nieco większy budżet na słuchawki, warto sięgnąć choćby po, dedykowane aktywnym słuchaczom, modele firmy Audio-Technica (ATH-Sport).

Odsłuch:

Bas jest wyraźnie i mocno zarysowany, ale trzymający się właściwej mu przestrzeni. Zaletą tak skomponowanych niskich tonów jest spora wrażliwość na samą muzykę, słuchawki nie wprowadzają „odgórnie” nachalnego basu, który zagarnia całe miejsce dla siebie – poprowadzono go z dużym wyczuciem, bez przerysowania. Warto przy tym zastrzec, że sprawuje się on od dużo lepiej w połączeniu z piankami Comply. W zestawieniu z silikonowymi tipsami potrafi być zbyt agresywny i wszędobylski (zwłaszcza w gatunkach electropop).

Średnica zapewnia zróżnicowanie wokali i ich stabilną obecność. Choć momentami brakuje przyjemnej bliskości i intymnego kontaktu z głosem, to w zasadzie nie ma tu żadnych słabości, które można by bezlitośnie punktować. Wysokie tony przynoszą sporo miejsca na detale przy czym M1 trudno jednoznacznie określić jako słuchawki jasne. To raczej wyważony stosunek pasm i brak dominacji jednego nad pozostałymi sprawia, że każdy z zakresów przynosi zarazem: poprawność na własnym obszarze oraz właściwe uzupełnienie pozostałych składowych. Scena i głębia pozostawiają pewien niedosyt, ale niedociągnięcia w tym zakresie nie są na tyle drastyczne i wyraźnie odczuwalne, żeby negatywnie wpływały na odbiór całości. Jeszcze raz warto podkreślić, że w przypadku M1 zdecydowanie przydają się dołączone do zestawu pianki Comply, które bardzo pozytywnie korygują wady, potrafią poskromić zbyt obfity bas i są przy tym wygodniejsze niż tradycyjne, silikonowe nakładki. Taka wypracowana kompozycja sprawia, że propozycja Brainwavz okazuje się uniwersalnym rozwiązaniem dla wielu gatunków muzycznych, od popu po mocne uderzenie. A przy tym dostępnym cenowo i bogato wyposażonym.

Galeria


Ocena czyli krytyka AudioKrytyka

zalety

+ pianki Comply w zestawie

+ sztywne, wygodne etui

+ stosunek jakości do ceny

Wady

– brak pilota na przewodzie

– przy zastosowaniu silikonowych tipsów momentami dudniący bas

Ocena Brainwavz M1