fbpx

Recenzja słuchawek dokanałowych Brainwavz R3

Brainwavz to jeden z tych producentów, którzy proponują użytkownikom bardzo rozbudowaną ofertę słuchawek w zróżnicowanych cenach. W portfolio firmy znajduje się kilkanaście modeli dokanałówek w przedziale cenowym od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. R3 należą do tej drugiej grupy, trzeba na nie wydać ponad 400 zł, jest to więc sprzęt mniej więcej z tej samej półki co EX1 Fiio czy HIFIMAN RE-400 (recenzje obu modeli również można znaleźć na stronie). Czy R3 dorównują powyższym – udanym – modelom? Wrażenia poniżej.

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 KHz
Konstrukcja: dokanałowe, zamknięte
Przetwornik: 2 x 10 mm Dynamiczne
Czułość: 32 Ohm
Impedancja: 95 dB
Gwarancja:
2 lata
Długość kabla: 1,4 m
Wtyk: mini jack 3,5mm

Konstrukcja Brainwavz R3

W pudełku oprócz R3 znajduje się kompletny zestaw akcesoriów. Producent zadbał o zapewnienie przejściówki jack 6.3 mm, licznych nakładek, rzepu do spinania kabla oraz etui, które pozwoli wygodnie przechowywać sprzęt. To typowy dla Brainwavz czarny, usztywniany pokrowiec zamykany na zamek błyskawiczny. W środku wyściełany welurem, z dwiema siateczkowymi kieszonkami stanowi dobre uzupełnienie wielu modeli tej firmy. R3 wypełniają go bardzo ciasno, bo gruby przewód zabiera sporo miejsca.

Wśród dołączonych tipsów znajduje się kilka modeli silikonowych końcówek: pojedyncze, Bi-flange, Tri-flange w różnych rozmiarach oraz pianki Comply. Nie ma więc żadnego problemu z dopasowaniem najodpowiedniejszych nakładek.

Kopułki R3 są duże i chociaż do wykonania samej obudowy użyto aluminium, ważą dość sporo. Wielkość i waga modelu wynikają z zastosowania podwójnego przetwornika w dość nietypowym ułożeniu co, według zapewnień producenta, ma zapewnić dźwięk niespotykanej dla dokanałówek jakości. Kształtem kopułki przypominają naboje, wydłużają się ku miejscu, gdzie łączą się z przewodem, a prostopadle do bryły kopułki poprowadzono element umieszczany w kanale ucha.

Słuchawki mocuje się do góry nogami – tak, by przewód był poprowadzony dookoła ucha. O tym, że prawidłowy sposób mocowania wygląda w ten sposób, informują jedynie oznaczenia stron R/L, które w pozycji, gdy słuchawkę trzyma się przewodem do dołu, są odwrócone. Ponieważ do opakowania nie dołączono instrukcji pokazującej takie ułożenie sprzętu, można się założyć, że wiele osób nie będzie ich mocowało w taki sposób. Tym bardziej, że fragment przewodu za uszami nie tworzy sztywnej pętli, przybierającej nadany jej kształt. W pozycji wokół uszu słuchawki utrzymuje jedynie ściągacz, którym zbiera się nadmiar kabla na karku. Warto zaznaczyć, że ze względu na wielkość i kształt R3, klasyczne poprowadzenie słuchawek jest bardzo niewygodne, kopułka źle się układa w kanale i powoduje dyskomfort. Rzetelność nakazuje wspomnieć także fakt, że R3 nie są najwygodniejsze do zakładania, bo fragment przewodu za uszami nie tworzy sztywnej pętli a zanim kabel ściągnie się na karku, kopułki mają tendencję do zmiany pozycji. Za to po prawidłowej aplikacji, R3 bardzo dobrze trzymają się swojego miejsca nawet podczas intensywnego ruchu.

Ocena aspektu wizualnego omawianych słuchawek to kwestia gustu, jednak nie można pozbyć się wrażenia, że całość jest dość toporna i mało nowoczesna. Przewód jest bardzo grubo ogumowany a kolorystyka słuchawek stonowana. Srebrne kopułki uzupełniają czarne łączenia i ciemno szary kabel. Sprzęt nadrabia solidnością wykonania – łączenia są wykończone porządnie, wtyk i pozostałe elementy wytrzymają codzienne podróże. Przewód nie plącze się i z pewnością podoła niejednemu przypadkowemu szarpnięciu. Kątowy wtyk zapewnia wygodne łączenie R3 ze smartfonami i innymi urządzeniami przenośnymi.

Odsłuch

Proporcje między poszczególnymi częstotliwościami zostały rozsądnie wyważone. R3 to sprzęt o profilu rozrywkowym, ale zrobiony z głową: tak, by energetyczny, angażujący przekaz połączyć ze klarowną fakturą.

Basu nie brakuje, jest on wyraźnie obecny, ale nie ma nic wspólnego z nachalnie pulsującą falą dźwięków. Słuchawki nie mają tendencji do narzucania podkoloryzowanej charakterystyki i ujednolicania przekazu. W tych gatunkach muzyki rozrywkowej, gdzie wyeksponowano niskie tony, basu jest sporo, ale pozostaje on dobrze kontrolowany i nie rozlewa się na pozostałe pasma.

El Camino The Black Keys, odezwał się ciepło, co nieco wygładziło ostre, chropowate brzmienia gitar, ale przy tym nie odebrało im blues rockowego sznytu. Usatysfakcjonowani powinni być także ci słuchacze nowoczesnych produkcji, którym zależy na słyszeniu czegoś więcej niż basowe partie – syntezatorowe brzmienia, pulsująca stopa i efekty dźwiękowe są wyraźne i przejrzyste. Ciężka muzyka ze złożonymi partiami przesterowanych gitar dostaje od niskich tonów wystarczająco duże wsparcie, by odezwać się z mocą. Za to akustyczne/czyste brzmienia gitar są lekko zmatowione, bo zachowawcza góra nie wprowadza jasności charakterystycznej dla takich instrumentów.

Kontakt z głosem jest bardzo bezpośredni, bliski i intymny, co ucieszy odbiorców, którzy przykładają dużą wagę do prezentacji partii wokalnych. Z pewnością nie są to słuchawki, które wymagają doszukiwania się linii melodycznej w gąszczu pozostałych składowych. W średnicy jest czytelnie, z dużą ilością powietrza. Głos brzmi w zróżnicowany sposób, lekko i swobodnie – nie jest to mocno osadzony, dociążony dźwięk. Wysokie tony proponują jednolitą, gładką strukturę, która wprowadza jasność, ale nie oferuje zbyt wielu detali. Jest poprawnie i bezpiecznie. Jedynie w przypadku, gdy preferuje się rozbudowaną, złożoną fakturę góry, R3 mogą wydać się za ubogie. 

Scena nie zachwyca przestrzennością. Choć stereofonia jest wyraźna, dźwięk lekko wysunięty do przodu i nie ma problemu ze wskazaniem źródeł pozornych. Jest nieźle, ale w porównaniu z przywoływanymi już EX1 czy RE-400 wrażenia nie są tak spektakularnie. Zwłaszcza w zakresie głębi. 

Brainwavz R3 nie są słuchawkami uniwersalnymi – dla każdego. Jednym użytkownikom wydadzą się one godne uwagi, bo dobrze sprawdzają się w wielu gatunkach muzycznych i zapewniają bezpośredni kontakt z wokalem, innych będzie drażnić sposób aplikacji sprzętu i braki w zakresie sceny. Dlatego jeśli rozważa się zakup tego modelu, warto odwiedzić salon audio i sprawdzić je na własnej skórze. 

Ocena czyli krytyka AudioKrytyka

 

zalety

+ solidnie wykończone
+ duża ilość nakładek i pianki Comply w komplecie
+ sztywne, poręczne etui

Wady

– ograniczona scena
– kłopotliwe zakładanie słuchawek

ocena editionS