fbpx

Test słuchawek do domowego studia

Rejestrowanie i miksowanie muzyki coraz częściej odbywa się poza specjalistycznymi pomieszczeniami nagraniowymi. Domowe studia dają możliwość wygodnego (i znacznie mniej kosztownego) działania za nie tylko zawodowym muzykom, ale i pasjonatom, którzy w wolnych chwilach tworzą muzykę i chcą utrwalić efekty swojej pracy.

Na liście różnorodnego sprzętu, który znajduje zastosowanie podczas sesji nagraniowych, słuchawki znajdują się w ścisłej czołówce. Przyjrzyjmy się więc trzem parom: spotykanym w wielu studiach ATH-M50x i Beyerdynamic DT660 oraz ATH-ANC70 – modelowi z aktywną redukcją szumów.

 

 

Na początek kilka słów o tym, jaką zasadą powinniśmy się kierować przy wyborze słuchawek studyjnych. Jeśli szukamy sprzętu do nagrywania, warto sięgnąć po wersje zamknięte, gdy jednak będziemy pracować przede wszystkim przy miksowaniu utworów, lepiej wybrać model otwarty. W pierwszym przypadku kluczową sprawą jest dobra izolacja od otoczenia. Zwłaszcza, jeśli rejestruje się wokale i mikrofon może wyłapywać niechciane dźwięki – także te, które służą za odsłuch wokalistom. W drugim, zależeć nam będzie na wiernym, naturalnym i przestrzennym brzmieniu, które pozwoli właściwie obrobić ścieżki i uzyskać złożone, muzyczne plany. I choć oczywiście tego typu operacje najlepiej przeprowadzać na monitorach studyjnych, w warunkach domowych dużo wygodniej użyć właśnie słuchawek.

Jak wymienione modele radzą sobie podczas pracy studyjnej? Ze wszystkich trzech propozycji ATH-ANC70 zapewniają zdecydowanie najlepszą izolację od hałasów dobiegających z zewnątrz. Jeśli nagrywa się w czasie, gdy w domu są pozostali domownicy, dobre separacja pozwoli skupić się na pracy i wyeliminować wszelkie odgłosy. Przeszkodą może okazać się krótki kabel, który sprawia, że trzeba siedzieć bezpośrednio przy urządzeniu rejestrującym dźwięk. Jednym rozwiązaniem jest zastosowanie przedłużacza słuchawkowego. Sięgając po ATH-ANC70 trzeba pamiętać, że zdecydowanie nie jest to sprzęt o analitycznych zapędach. A jeśli dodatkowo wspomagamy się aktywną redukcją szumów, dźwięk płynący do uszu będzie daleki od naturalnego. Może to mieć znaczenie nie tylko podczas miksu, ale i nagrywania wokali – to, w jaki wokalistka/ta słyszy swój głos, niejednokrotnie potrafi zadecydować o sposobie wydobywania dźwięku i interpretacji.

ATH-M50x to słuchawki z odłączonym kablem – w zestawie ze sprzętem znajduje się kilka przewodów, co umożliwia wygodne podłączenie modelu w różnych konfiguracjach. Do dyspozycji jest zarówno spiralny jak i prosty co razem z dołączoną przejściówką 6.3 mm tworzy kompleksowe zestawienie. Konstrukcja słuchawek zapewnia komfort podczas nagrywania, bo poduszki dobrze okalają ucho i nie generują ucisku. Choć są dość twarde, po chwili dostosowują się do kształtu ciała i wygodnie leżą. Jednak osoby z mniejszą głową mogą mieć pewien problem z dopasowaniem sprzętu, bo w pozycji wyjściowej opaska pałąka jest już dość duża. Słuchawki zapewniają niezłą izolację od otoczenia, co pozwala skupić się na pracy realizatorskiej i odseparować od niechcianych odgłosów. To inspirujące brzmienie podczas rejestracji smyków czy gitary basowej, która odzywa się sprężyście, z dobrym punktem a głos brzmi tu bardzo swobodnie i ma się nad nim pełną kontrolę.

 

Model oferuje przy tym niezłą scenę i dość naturalne brzmienie, więc sprawdzi się także podczas pracy nad obróbką dźwięku. Na marginesie warto wspomnieć, że ATH-M50 (RD, czyli w czerwonym wykończeniu) użyto podczas kręcenia DVD Snarky Puppy We Like It Here, gdzie zarówno muzycy, jak i publiczność odsłuchują koncert przez słuchawki. Cały zespół jest tu wyposażony właśnie w M50-tki. Trudno o lepszą rekomendację, bo właściwe oddanie kilkunastoosobowego składu, gęstych faktur i różnorodnych instrumentów to nie lada wyzwanie.

Beyerdynamic DT 660 jako jedyne z prezentowanych par wyposażono w welurowe poduszki, dzięki którym można zapomnieć o przyklejającej się tkaninie i nieprzyjemnym grzaniu. Konstrukcja Beyerdynamic wygrywa pod względem komfortu użytkowania, ale trzeba też zaznaczyć, że pozycji wyjściowej pałąk jest tu rozwarty jeszcze szerzej niż w przypadku ATH-M50x. Dlatego słuchawki nie sprawdzą się u drobniejszych osób. Najłatwiej dopasować im będzie ATH-ANC70, które – choć trzeba układać na głowie w jednej pozycji, bliżej przodu – dają więcej możliwości wyboru rozmiaru.

Do DT 660 kabel przymocowano na stałe, ale jest on długi, więc nie ma kłopotu, gdy chce się wygodnie pracować przy różnym sprzęcie i np. przesiadać od komputera do instrumentów klawiszowych. Jednocześnie sztywny przewód czyni z modelu sprzęt mało mobilny, do użytku stacjonarnego. Tym bardziej, że w zestawie nie znajdziemy pokrowca a nausznice modelu są obszerne.

DT 660 to naturalny i napowietrzony dźwięk. Bardziej analityczny niż ATH-M50x. Słuchawki są jasne, klarowne, z mniejszą ilością basu niż w przypadku obu propozycji Audio-Techniki i ze znacznie ciekawszą sceną. Dlatego będą najlepszym wyborem podczas miksowania. Również podczas wielogodzinnych sesji największy komfort zapewniają właśnie słuchawki Beyerdynamic. Dźwięk nie męczy, przekaz jest wierny a welurowe poduszki są niezwykle wygodne. Problemy pojawiają się jedynie podczas nagrywania wokalu, bo sprzęt nie izoluje od otoczenia w takim stopniu, jak pozostałe omawiane modele i przy głośno ustawionym odsłuchu mogą występować przesłuchy.

 

Ocena czyli krytyka AudioKrytyka

Wnioski? Jeśli dysponuje się nieco większym budżetem warto pokusić się o zakup dwóch par słuchawek, o odmiennej charakterystyce. Wśród testowanego sprzętu trudno wskazać zdecydowanego faworyta, bo choć DT 660 świetnie nadają się do miksu, przyjemnie mieć pod ręką także ATH-M50x. Ich bardziej rozrywkowy profil, z jednej strony, zapewnia muzykom energię podczas nagrywania (nikt nie lubi suchego, bezbarwnego dźwięku własnego instrumentu), z drugiej, pozwala na kontrolę własnych działań, bo jest ono bliskie brzmieniu, jakie satysfakcjonuje sporą część słuchaczy. Warto bowiem sprawdzać efekty pracy nie tylko na sprzęcie o profilu analitycznym, ale i modelach o dociążonym dźwięku, proponującym angażujący przekaz.