fbpx

Recenzja słuchawek dokanałowych Brainwavz M100

Firma Brainwavz proponuje w tej chwili już ponad dwadzieścia modeli dokanałówek w różnych cenach. Choć wśród nich znajdują się modele o zdecydowanie budżetowym profilu, jak na przykład Delty (do kupienia za mniej niż 100 złotych), to producent stara się dotrzeć także do grona tych użytkowników, którzy gotowi są przeznaczyć na słuchawki douszne kilkaset złotych. M100 – nowość w portfolio tej marki – znajdują się gdzieś pośrodku cenowego wachlarza.

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 12 – 22 000 Hz
Konstrukcja: dokanałowe
Przetwornik: 8 mm, dynamiczne
Czułość: 110 dB
Impedancja: 32 Ohm
Długość przewodu: 1,3m

Konstrukcja Brainwavz M100

M100 zapakowano w czarno-biały, niewielki karton. Brainwavz szuka na siebie pomysłu i dostarcza coraz to nową szatę graficzną swoich pudełek. Tym razem zdecydowano się na eleganckie i proste rozwiązanie, bez nadrukowanych zdjęć słuchawek. W środku znajduje się plastikowa wytłoczka a w niej pokrowiec. Tu akurat nie ma wielkich zmian: sztywne, zapinane na suwak etui z niewielkim metalowym logotypem marki jest dodawane do większości modeli. Zmodyfikowano jedynie jego kształt, tym razem jest on podłużny. Zamek trochę przyblokowuje się na rogach, ale poza tym wykonano go starannie, z materiału przypominającego Cordurę. Wewnątrz wszyto dwie siateczkowe kieszenie.

W zestawie ze słuchawkami znajdują się także: plastikowy klips do przypięcia przewodu do ubrania, rzep spinający kabel, instrukcja, kilka kompletów silikonowych tipsów o różnej budowie, wielkości i grubości. Plus dla Brainwavza za konsekwentne dodawanie – nawet do bardzo tanich modeli – pianek Comply (w M100 jest wersja T400). To miły gest w stronę klienta a często znacznie droższe dokanałówki innych marek nie posiadają ich na wyposażeniu.Dołączenie piankowych końcówek daje większe możliwości dopasowania słuchawek do indywidualnych potrzeb i umożliwia eksperymenty z różną izolacją. Krótka instrukcja zawiera praktyczne wskazówki: jak montować tipsy i pianki, zakładać słuchawki w pozycji wokół uszu oraz z piankowymi końcówkami, wyjaśniono także sposób działania sterownika. Choć opis dostępny jest jedynie po angielsku, to sugestywne obrazki są wystarczające, żeby skorzystać z porad producenta.

Model wykończono klasycznie, na czarno, przewód jest matowy a kopułki i pilot lekko błyszczące. Wtyk wieńczący kabel, rozwarto pod kątem około 100 stopni a to sprawia, że wygodnie wpina się go w smartfon lub odtwarzacz. Jednocześnie trudniej go uszkodzić niż prosty. Newralgiczne punkty: rozdzielacz, łączenia z kopułkami i sterownikiem, ogumowano nieco grubiej. Sam przewód wydaje się porządnie zabezpieczony (skręcaną konstrukcję wzmocniono warstwą tworzywa) i odporny na uszkodzenia. Jest dość sztywny, mało podatny na plątanie.

Kopułki M100 są metalowe, do konstrukcji użyto dynamiczne przetworniki. Sam design to prosta forma, może bez specjalnego polotu, ale i zbędnych udziwnień. Słuchawki mają walcowaty kształt i zwężają w stronę miejsca, gdzie łączą się z przewodem. Wyraźne, nadrukowane na biało: oznaczenia stron i drobny napis „Brainwavz”, to jedyne jaśniejsze akcenty na czerni. Kopułki dobrze leżą w kanale, nie ma problemów z ich dopasowaniem. Są na tyle lekkie, że nie czuć dyskomfortu nawet podczas dłuższych odsłuchów. Natomiast sporo wystają z ucha, więc jeśli ktoś zdecydowanie woli, gdy dokanałówki chowają się w małżowinie, warto rozważyć zakup innego modelu.

Całość wygląda solidnie, jedyne zastrzeżenie do budowy słuchawek, to mało wygodne umiejscowienie pilota – na wysokości szyi. Podczas używania nowego sprzętu trzeba po omacku wybierać przyciski i nie ma możliwości, żeby zerknąć co dokładnie się wciska. Po pewnym czasie pewnie zapamiętuje się układ funkcji, ale na początku jest to dość irytujące, bo zamiast wyregulować głośność, wybiera się kolejny utwór z listy odtwarzania i na odwrót. Równie problematyczne bywa obsługiwanie telefonu, np. odbiór przychodzącego połączenia.

Odsłuch

Bas w nowym modelu Brainwavz to nieco niekonsekwentne brzmienie. Z jednej strony, niskich tonów nie brakuje, potrafią one zejść nisko, z drugiej, są dość suche, bez głębi. Bas nie ucieka uwadze słuchacza i daje wyraźną, choć momentami niezbyt precyzyjną podstawę. Sporo zależy tu od odsłuchiwanego gatunku, jednak nie ma co liczyć na dokładne basowe markery.

M100 można zarzucić brak naturalności, co sprawia, że znacznej części użytkowników nie spodoba się sposób, w jaki poprowadzono tu brzmienie. To specyficzna (ciekawa raczej dla wąskiego grona odbiorców), sygnatura, która przynosi ciepły, ale skoncentrowany na bardzo wąskiej przestrzeni, dźwięk. Wokale są czytelne, jednak nie mają zbyt wiele miejsca, by objawić zróżnicowanie barw i ekspresji. Ich charakterystyka przywodzi na myśl radiowe, „grzeczne” brzmienie: nieco pozbawione dynamicznego zróżnicowania, uładzone i ujednolicone. M100 radzą sobie z popowymi przebojami, ale albumy na których przeważają instrumenty akustyczne: fortepian, sekcja smyczkowa, odzywają się mało wiarygodnie. Wysokie tony są spójne z obrazem całości – bez rozbudowanej detaliczności i wyraźnej ekspozycji.

W porównaniu z kolejną nowością Brainwavz – B100 – „emki” wypadają dość blado. Pierwsze odczucie po zmianie modelu? Jakby ktoś zdjął z uszu grubą warstwę koca. Przestrzeń staje się klarowna a z dokanałówek zaczynają płynąć dźwięki o zupełnie innym nasyceniu i zróżnicowaniu. Faktura muzyczna robi się przejrzysta, ma wyraźnie zaznaczone plany.

Jak zatem podsumować wrażenia związane z Brainwavz M100? To bardzo dobrze wykonane, odporne na codzienne używanie słuchawki, którym trochę pomysłu na ciekawe brzmienie. Jeśli ktoś lubi radiową kompresję a muzyka ma dla niego stanowić po prostu tło i umilać czas w komunikacji miejskiej, może właśnie taka propozycja przypadnie mu do gustu. Warto się przy okazji zastanowić, czy polityka firmy – by w krótkim czasie zaoferować aż trzy nowe modele słuchawek dokanałowych – nie jest jednak drogą, która sprawia, że pojawiają się propozycje nierówne a niekiedy i mało udane. 

Ocena czyli krytyka AudioKrytyka

 

 

zalety

+ solidna budowa, wytrzymały przewód
+ sztywne etui w zestawie
+ dobre wyposażenie: dołączone pianki Comply i kilka rodzajów silikonowych nakładek
+ wygodny, kątowy wtyk

Wady

– wąska scena
– ujednolicające, skompresowane, nienaturalne brzmienie

ocena m100